Shop Mobile More Submit  Join Login
About Varied / Hobbyist DanaiUnknown Recent Activity
Deviant for 11 Years
Needs Premium Membership
Statistics 166 Deviations 1,785 Comments 26,186 Pageviews

Favourites

Activity


Mature Content Filter is On
(Contains: violence/gore)
W każdym świecie istnieją fanatycy. Zazwyczaj się nie rodzą, lecz są tworzeni - przez swoich rodziców, otoczenie, bogów których wyznają. Lecz by zaistniał fanatyzm w najczystszej, najprawdziwszej postaci potrzeba nie tylko wychowania, ale i pewnego wewnętrznego ognia, zapału czy inaczej mówiąc - zelotyzmu. Dawno, dawno temu, kiedy świat był jeszcze nieco młodszy, narodził się człowiek, któremu los, gwiazdy czy jakakolwiek inna siła którą sobie wymyślicie przydała tęże cechę w charakter.

Świat ją dodatkowo oszlifował i wykuł z niego mot na Zło. Ale nie to Zło bliskie, ludzkiego kalibru - ten człowiek zabijał potwory. Przywracał pokój w miejsca, gdzie od wieków panowała żałość i przerażenie, w zamkach z dawien dawna opuszczonych znów zaczynało kwitnąć życie, ludzie wracali do opuszczonych osad, tchnąc życie w zrujnowane chaty, wprowadzając porządek w zdziczałe pasieki. Ozdobiona czarnym krzyżem, biała szata jego zakonu była już przykurzona latami służby, lecz mimo to budziła szacunek wszędzie, gdzie tylko rycerz się pojawił. Lata służby bez myśli o sobie sprawiły, że był chudy, żylasty, zapadnięty w sobie. Tylko oczy mu gorzały jak dwie pochodnie w ponurej, zarośniętej twarzy. Zdawały się przeszywać na wylot, badając każdy zakątek duszy i dostrzegając każdy ukryty grzech. Jemu samemu zresztą też nie w głowie było piękno odzienia czy dbałość o siebie - w głowie miał tylko krzewienie Słowa Bożego i niszczenie tego, co w oczach Pana było plugastwem.

W trakcie jednego z takich pościgów zapędził się tropiąc potwora w dzikie ostępy - podły smok zwodził go tygodniami i był przy tym sprytny, bo rycerz kawałeczek po kawałeczku oddalał się od szlaków, zapuszczając się coraz dalej i dalej.  Rycerzowi powoli zaczynała kończyć sie cierpliwość - jego i tak już utrudzone ciało kąsał głód, owady i zimno, umysł coraz bardziej domagał się odpoczynku, choćby godziny spokojnego snu bez szeptów puszczy za plecami i oddechu gada na plecach. Jedyną nagrodą było to, że coraz lepiej był w stanie przewidywać co stworzenie zrobi - jak dobry łowca, zaczynał powoli rozumieć swą zwierzynę...

Zdeterminowany, wręcz prawie opętany pragnieniem zabicia kreatury rycerz potroił swe wysiłki - gnał za smokiem na złamanie karku, raniąc skórę na krzewach i krzakach. Wreszcie, dzięki przemyślności oraz szczęściu udało mu się zapędzić gada w kozi róg... Dopiero tam miał możliwość przyjrzenia się istocie w pościgu za którą spędził ostatnie tygodnie. Był niewielki jak na swój gatunek. W słońcu, przebłyskującym w światłocieniu liści drzew, lśniły zielone łuski, w żywym kolorze wiosennej trawy, rozpościerały się skrzydła. Złote ślepia skrzyły się nienawiścią, fioletowa paszcza jeżyła sie od ostrych jak noże zębów.

Nie zwlekał.

Zaatakował, wychodząc z niskiej pozycji do sztychu. Chciał, by to już się skończyło - zbyt długo już poświęcił tej jednej maszkarze. Gad, jakby czytając jego ruchy niby wstęga metalicznego aksamitu przepłynął w lewo i sprężył się do skoku. Szczęki zatrzasnęły się z głuchym kłapnięciem w miejscu gdzie sekundy wcześniej była głowa rycerza, ten zamachnął się mając nadzieję wreszcie obciąć łeb potworowi lecz w tejże samej chwili dopadł go ogon. Smok zawinął się wokół siebie i uderzył z całym impetem ogonem w brzuch wroga. Miecz poszybował w jedną stronę, rycerz w drugą.

Zderzył się z ziemią, powietrze uszło mu z płuc. Widział już swą śmierć nadchylającą się nad nim, śmierć pełną ostrych zębów i ognia i jadu. Wdzięczny był za to, że tak długo mógł służyć - że tyle z siebie dał w trakcie tej służby i tyle żyć ocalił. Szkoda, że nie udało się zniszczyć jeszcze tego jednego, lecz... Nie był chciwy. Jedyne, co mógł jeszcze zrobić, to modlić się.  Słowa same spływały mu z języka, układając się w znaną melodię:

"Bogurodzica, dziewica, bogiem sławiena Maryja..."

Las zamilkł, zdziwiony - te jary i młodniki nigdy nie słyszały tych wersów. Smok takoż. Gad zatrzymał się w wpół ataku, niepewny. Wpatrywał się gorejącymi oczyma w rycerza i ...coś się w tych oczach zmieniało. Agresja ustępowała miejsca...czemuś. Ciepły, matowy głos rycerza wyśpiewujący prastarą pieśń zaczarował gada. Opadł spowrotem na cztery łapy i nieśmiało, powoli zaczął się zbliżać do mężczyzny. Choć szybko zrozumiał co się stało, zdziwienie rycerza nie miało granic. Przesunął sie, opierając plecami o drzewo i śpiewał dalej, rozglądając się za drogą ratunku czy ucieczki. A smok się zbliżał.

Krok po kroku, błyszczące cielsko przybliżało się do siedzącego mężczyzny, aż stanął tuż obok niego. Złote oczy wbiły się w bladoniebieskie tęczówki, badając, poszukując. Po chwili stało się najdziwniejsze.

Smoczy łeb spoczął na kolanach rycerza. Był ciepły, prawie gorący, niespodziewanie delikatny i lekki. Ślepia się przymknęły. Zdziwiony rycerz skonstatował, że ręce same wyciągaą mu się aby dotknąć niesamowitej, łuskowatej skóry... Ostrożnie, powoli położył jedną dłoń na pysku stwora, drugą zaś na karku i zaczął nieśmiało gładzić. Gad westchnął cicho, kłąb dymu uniósł sie z nozdrzy.

W tamtej chwili, w jednym, płynnym ruchu rycerz wyciągnął spod kaftana sztylet i poderżnął smokowi gardło. Stworzenie zerwało się, rozchlapując wszędzie krew z rozdartej szyi, otwierając paszczę w niemym krzyku - tylko harkot i gulgotanie dawały znać o przepływie powietrza. Zamiotało desperacko skrzydłami, chcąc uciec - lecz bez skutku. Już było za późno a cięcie zbyt głebokie. Zielone ciało uderzyło głucho o ziemię, rozbryzgując dookoła plamę szkarłatu. Złote oczy, matowiejące, ślepe już patrzyły oskarżycielsko na rycerza, skąpanego w posoce -  od butów, przez niegdyś białą szatę aż po włosy, czerwone, ociekające stygnącym ciepłem, czując jak i jego własne ciało staje się chłodniejsze z każdą opadającą kroplą krwi. A wraz z tym ciepłem uciekało mu na zawsze coś jeszcze - rzecz, o której już zapomniał...i o której więcej miał sobie nie przypomnieć.
Marzen by Danai
Marzen
A quick doodle of a friend of mine. She's cute as a button.
Loading...
Szli ulicami miasta, ciemne niebo było tłem dla podświetlonych obrysów budynków. Szli, gadając o bzdurach, które tak naprawdę bzdurami nie były, ale nikt przecież nie przyzna się, że próbuje zajrzeć drugiej osobie do głowy i zobaczyć, jakie trybki są w środku - przecież to najzupełniej mijałoby się z celem. Tak więc szli, udając że prowadzą przyjacielską pogawędkę, aż dotarli do kładki nad rzeką.

"Myślę, że to dobra pora, żebym zawróciła - przeszliśmy kawałek i boję się że zabłądzę" - powiedziała, nie patrząc mu w twarz. Obawiała się, że zauważy wygięcie brwi, tik w kąciku ust, zimny pot na czole.

"Jasne" - nadeszła lakoniczna odpowiedź.

Uśmiechnęła się do niego filuternie, odwracając głowę od mostka. Wyciągnęła goździkowego papierosa i włożyła do ust.

"Ale pierwsze poproszę jeszcze o ogień."

Podał jej zapalniczkę - znowu - zamiast po prostu odpalić i nie robić ceregieli. Irytowało ją to w jakiś sposób, nie była jeszcze pewna dlaczego. Unikanie kontaktu? Niechęć?

Pożegnali się, ale przypomniała sobie że nie podziękowała mu za miły wieczór.

"Hej!" - krzyknęła za nim jeszcze. Odwrócił się. Pokiwała na niego palcem. Podszedł posłusznie, ze zdziwieniem malującym się w oczach. Stanął. Kiwnęła jeszcze raz. Przybliżył się jeszcze, już podejrzliwy.

Cmoknęła go w zarośnięty policzek - "Dziękuję." -  uśmiechnęła się i zaczęła odchodzić, nie odwracając się.

Zastanawiał się, czy poszłaby z nim jeszcze kawałek, gdyby o to poprosił.

Ona wiedziała, że nie - w końcu jej rodzaj nie mógł przekraczać płynącej wody.

---

They were walking through the city, the skies were dark against the brightly lit buildings. They walked, talking about nonsenses, which were not nonsensical at all, but then again - no one in their right mind would admit to trying to get into somebody's head and see how exactly they tick - that would beat the purpose. So they walked, pretending to be having a friendly chat, untill they reached the footbridge.

"I think that's the cue for me to go back - we've ventured a bit far, I'm afraid I won't be able to find my way back" - she said, not looking him in the eye. She feared he would notice  the tick in the corner of her lips, the cold sweat on her brow.

"Sure" - came a laconic answer.

The girl smiled jauntily, turning away from the bridge. She pulled a clove cigarette from the pocket of her leather jacket.

"But before we part ways - do you have a light?"

He passed her the lighter - this again! - why didn't he ever just light it, like a normal person would? This mannerism irritated her greately, but she wasn't sure why exactly. Was it avoiding contact? Reluctance?

They bid their goodbyes, but then she remembered she never thanked him for the evening.

"Hey!" - she shouted at him. He turned. She motioned him closer. He obeyed, with a puzzled look in his eyes. He stopped in front of her. She beckoned him closer again - now he was getting suspicious.

She pecked him on the bristly cheek - "Thank you." - she smiled and started walking away, not looking back.

He wondered for a second if she'd walk him a bit further if he asked her.

She knew she wouldn't - ultimately, her kind could never cross running water.
sketch - detangling by Danai
sketch - detangling
PTSai, 30 min

I've been told on occassions, that my hair pretty much reflects how I feel - it gets matted and lifeless when I'm down, and gets back its lustre when I'm happy. It might be true - along with getting knots out of your hair.
Loading...
  • Mood: Anxious
  • Listening to: Miracle of Sound - New Black Gold
  • Reading: Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Ws
  • Watching: Castle
  • Playing: Deus:Ex
  • Eating: moderately healthily
  • Drinking: coffee
That's kinda how my life feels right now physically - travelling between four cities on an almost-daily basis, but the emotions are settling down into a pleasant, mellow (yet still very chaotic) state. I'm kinda torn these days, and the universe's doing nothing to sway me one way or another. I'm dying for party - preferably the 'dance all night, wake up at noon' type, and looking forward to finally seeing the play "Master and Margarita", although it's still a month away.

Things I realized:
1. People change.
2. If you're lucky, there's always gonna be people who'll help you out when you fall. They won't always be the same people, and they might not be the people who helped you out in the past - but there will be somebody who cares enough.
3. Communication is everything. If you don't ask for what you want, you won't get it. And asking isn't the same as demanding.
4. You have the right to feel hurt.
5. Sometimes, some small things aren't worth fighting over just for the principle (and I almost can't believe I'm saying that).

Working on:
- Deluge - warrior of the Spring Court
- avatars
- dinosaur booklet
- water fairy dress
- Nightmare bunny (cause I got a cute toy-bunny to cuddle at night, and I kinda imagine him nibbling at nightmares...)

I'm anxious to see how the studies and...everything else will go.

deviantID

Danai

Artist | Hobbyist | Varied

AdCast - Ads from the Community

Friends

Comments


Add a Comment:
 
:iconsauotonews:
SauotoNews Featured By Owner Mar 14, 2014  Hobbyist General Artist
Dziękuję za watcha! :aww:
Reply
:icondanai:
Danai Featured By Owner Mar 14, 2014  Hobbyist General Artist
Yer welcome :)
Reply
:iconjeighdeigh:
jeighdeigh Featured By Owner Aug 20, 2013  Professional Traditional Artist
Thanks a lot for the Fave! Woohooooo! 
Reply
:iconcupcake-rufflebutt:
cupcake-rufflebutt Featured By Owner Jul 27, 2013  Hobbyist Artisan Crafter
Thanks for the fave on my Aerith costume! <3
Reply
:icontatter-hood:
Tatter-Hood Featured By Owner Jun 23, 2013
Thank you for the fav!! :la:
Reply
:iconnettycosplay:
NettyCosplay Featured By Owner Jun 3, 2012  Student Artisan Crafter
Thanks for the fav ^_^
Reply
:iconjarkko1:
jarkko1 Featured By Owner May 4, 2011   Artisan Crafter
Thanks for the watch
Reply
:iconturnerstokens:
turnerstokens Featured By Owner Nov 11, 2010  Hobbyist General Artist
Thanks for the watch! :love:
Reply
:iconkrewcia:
Krewcia Featured By Owner Aug 31, 2010  Hobbyist General Artist
Helołcza, tu Dzidzia : D
Reply
:iconjoker1980:
Joker1980 Featured By Owner Aug 29, 2010
Dzięki za łotrzyka :)
Reply
Add a Comment: